Ustaw jako stronę startową  |  Kontakt  |  Reklama
 
  Jesteś w:   Home     Gazeta WPR     WPR78   Ogródek niezgody

Ogródek niezgody
(13-05-2010 16:12)

W ubiegłym roku w Malichach przy ul. Raszyńskiej powstał klub malucha. Pani Elżbieta Sybilska wpadła na pomysł stworzenia miejsca, gdzie matki nie uczęszczających do przedszkoli dzieci, za stosowną odpłatnością, mogłyby na kilka godzin dziennie pozostawić swoje pociechy pod fachową opieką, a w tym czasie zająć się czymś innym. Załatwić  sprawę w urzędzie, wybrać się do fryzjera, albo na zakupy.

Idea godna pochwały

Aby wcielić pomysł w życie pani Elżbieta wynajęła niewielki drewniany domek z ogródkiem, wystąpiła o stosowne zezwolenie na działalność gospodarczą i przystąpiła do realizacji przedsięwzięcia. Uporządkowała posesję, dostosowała pomieszczenia w domku, w ogródku ustawiła zjeżdżalnie i huśtawki. 

- Opiekuję się swoim dzieckiem, więc pomyślałam, że mogę zaopiekować się również kilkorgiem pociech innych matek - wyjaśniała pani Elżbieta w trakcie spotkania z władzami miasta Pruszkowa.  Jestem nauczycielem i pedagogiem, mam praktykę i odpowiednie kwalifikacje oraz doświadczenie.

Wymyśliła też dość ambitny program zajęć dla swoich podopiecznych. Dzieci miały uczestniczyć w zabawach, zajęciach z rysowania i ceramiki (?), rytmiki, gry na keyboardzie. W soboty i niedziele miało być czytanie bajek i teatrzyk dla dzieci. Rodzice w tym czasie mogli poznać się bliżej, porozmawiać, napić się kawy. Pierwsza inauguracyjna impreza odbyła się w połowie sierpnia, a klub malucha rozpoczął swoje działanie z początkiem września ubiegłego roku.

Hałas przeszkadza sąsiadom

W jakiś czas później okazało się, że działanie klubu zaczyna przeszkadzać sąsiadom, mieszkańcom najbliższych posesji. Jak wiadomo bawiące się dzieci hałasują. I ten właśnie hałas stał się główną przyczyną i zarzewiem sąsiedzkiego konfliktu, który trwa i nasila się od kilku dobrych miesięcy. Sąsiedzi twierdzą, że działalność klubu prowadzonego przez Panią Elżbietę zakłóca im spokój i wypoczynek, a krzyki bawiących się dzieci, uniemożliwiają normalną egzystencję i mieszkanie w godnych warunkach.

- To nasze niezbywalne prawo nabyte - mówi pan Wojciech Skolniak, jeden z najbliższych sąsiadów klubu. Przeprowadziłem się z Warszawy do Malich właśnie po to, aby mieć ciszę i spokój. Przed podjęciem decyzji o zakupie domu konsultowałem warunki w pruszkowskim Wydziale Architektury. Zapewniano mnie, że nie będzie tu żadnej uciążliwej działalności. Tak zresztą wynikało z uchwalonego planu zagospodarowania przestrzennego, obowiązującego na tym obszarze.  To są moje prawa nabyte. I nie chcę, czegoś nadzwyczajnego, tylko tego, aby tego prawa przestrzegano.

Kilku innych sąsiadów myśli podobnie. Powołali nawet specjalny „Komitet Mieszkańców Poszkodowanych Działalnością Prowadzoną przy Raszyńskiej 1”. Protestowali, interweniowali w straży miejskiej, u radnych, u władz miasta. Rozsyłają pisma i skargi do prezydenta miasta, Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, do mediów.

Konflikt przybiera na sile

Mieszkańcy Malich podzielili się na dwa obozy. Zwolennicy działalności klubu zebrali ok. 160 podpisów popierających jego działalność. Uważają, że jest potrzebna, a inicjatywa pani Elżbiety godna pochwały i wsparcia. Protestujących sąsiadów nazywają pieniaczami. Z drobnej z pozoru sprawy zrodził się ostry sąsiedzki konflikt.

Mediacje nie odniosły skutku

Władze miasta Pruszkowa zaproponowały obu stronom pomoc w rozwiązaniu problemu w formie  mediacji. Zaprosiły po pięć osób z każdej ze skonfliktowanych grup mieszkańców. Zakładając, że spór może być dość intensywny i trudny do rozstrzygnięcia, reprezentacja władz (wliczając radnych, urzędników i przedstawiciela straży miejskiej) stawiła się w sile… dziesięciu osób. Niestety, ani ponad dwugodzinna prezentacja argumentów polegająca głównie na wytykaniu błędów i złej woli stronie przeciwnej, ani wysiłek władz miejskich występujących w roli mediatorów, nie doprowadziły do spodziewanej ugody.

Nikłą nadzieją na rozwiązanie konfliktu jest deklaracja o podjęciu dalszych, bezpośrednich rozmów mających na celu jego załagodzenie. Czy możliwe jest znalezienie takiej formuły działania klubu, aby satysfakcjonowała obie strony?

Czy rozmowy doprowadzą do jakiegoś konsensusu?

Obserwując przebieg spotkania odnoszę wrażenie, że niestety nie. Dopóki obie strony będą twardo bronić swoich stanowisk i racji, nie widzę najmniejszych szans na wyjście z impasu i  zażegnanie konfliktu.
Autor: Bolo Skoczylas    
Podobne atykuły
 
Komentarze czytelników
Artykuł skomentowano: 14
lena   Dodano: 2010-05-13 - 21:28
Przecież swoją ocenę wyraziło wielu forumowiczów w związku z artykułem "Radni nie chcą pomóc mieszkańcom Malich". Po co ta "na siłę" kontynuacja tematu i dyskusji... ?
obserwer   Dodano: 2010-05-13 - 23:40
Szanowna Pani Leno „wyrażenie ocen przez forumowiczów” nie jest jednoznaczne ze stwierdzeniem obiektywnej prawdy, dotyczącej oceny faktycznego stanu prawnego, działalności klubu malucha w Malichach. Tyle, i tylko tyle.
M   Dodano: 2010-05-14 - 08:57
Żałosne! Niektórym niedługo zacznie przeszkadzać śpiew ptaków. Przecież przeprowadził się taki z Warszawy i żąda ciszy! Wsadź sobie jeden z drugim zatyczki do uszu... i nie tylko.
klm   Dodano: 2010-05-14 - 09:03
Szanowny Panie Obserwer, czy to znaczy, że do czasu (!?) stwierdzenia obiektywnej (rzeczywistej) lub raczej sądowej prawdy, powinniśmy subiektywnie strzępić "języki" na temat ogródka... ? Przecież to stało się już nudne...
mp   Dodano: 2010-05-14 - 16:03
słuchałam audycji w trójce link poniżej http://www.polskieradio.pl/reportaz/reportaz.asp?id=5380 - może i Państwo posłuchają? Tam wszystko zostało powiedziane. Ela - trzymam kciuki!!
małe-miki   Dodano: 2010-05-14 - 20:45
Ale to nie jakaś pisiorowa rozgłosnia będzie rozstrzygać tylko sąd. Radio jest od robienia wody z mózgu, tym, którzy nie potrafią czytać. Z kilkugodzinnego gadania wychodzi kilka minut.
cod   Dodano: 2010-05-15 - 20:23
Pani E. przedstawia się w radiowym reportażu, że jest nauczycielem, bodajże specjalistą pedagogiki wieku dziecięcego w zakresie słuchu, rytmiki i tańca. Można wiedzieć po jakiej to uczelni posiada w/wym specjalizacje, i w jakiej placówce oświatowo-wychopwawczej (lub innej) ostatnio pracowała ???
spin doktor   Dodano: 2010-05-16 - 08:37
Proponuję kneblować małolatów. Mordy w kubeł! Niech sie uczą od małego. Będzie jak znalazł na wypadek wygranej prezia Jarosława i V RP!
taki   Dodano: 2010-05-23 - 23:41
Mam taki jazgot pod domem cały czas, dzieciaki biegają między posesjami. a problem jest wtedy kiedy zrobi się cicho. może poprostu posesję przenieść do Reguł?(ironia)
obserwer   Dodano: 2010-05-23 - 23:55
Prawdziwy problem polega na tym, że Reguły kończą się tam, gdzie zaczyna się Pruszków!
cod   Dodano: 2010-05-24 - 08:51
Albo odwrotnie...
mima   Dodano: 2010-08-10 - 18:37
Czy są jakieś nowe wieści, co dalej z tym klubikiem, prowadzonym przez panią, która podobno jest nauczycielem i pedagogiem oraz posiada praktykę, odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie ... ?
Urtata   Dodano: 2010-10-05 - 19:35
Wygląda, że DOBRA inicjatywa klubu Maluch przegrała z miłośnikami ciszy. SZKODA Drodzy państwo chyba zapomnieliście, że byliście dziećmi
@Utrata   Dodano: 2010-10-05 - 22:06
Podobnie jak inne DOBRE inicjatywy. SZKODA, że niektóre z nich dobre są wyłącznie dla przeciwników ciszy. Dzieci kiedyś dorastają, starzeją się, stają sie emerytami. Zaczynaja doceniać to, co najważniejsze, CISZĘ.
 
Dodaj komentarz
Autor:
Twój komentarz:
 
 
Copyright © 2009 WPR24.pl Powered by Invenis CMS